Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiada reformę, która zakończy praktykę bezpłatnych staży. Każda firma przyjmująca stażystę będzie musiała zawrzeć z nim umowę, wypłacać wynagrodzenie (minimum 35% przeciętnego wynagrodzenia) i zapewnić opiekuna oraz jasny program stażu. Zmiany mają na celu ujednolicenie standardów jakości i eliminację nadużyć. Polska wdraża je już teraz, wyprzedzając rozwiązania unijne planowane przez Radę UE.
Projekt zakłada likwidację ustawy o praktykach absolwenckich, ale nadal będzie można uzyskać dofinansowanie z Funduszu Pracy na praktyki młodocianych. Nowe przepisy nie obejmą staży realizowanych w ramach edukacji formalnej, programów urzędów pracy oraz zawodów regulowanych.
Stażysta zyska prawo do urlopu (1–2 dni miesięcznie), ubezpieczenie społeczne i limity czasu pracy (maks. 8 godzin dziennie). Liczba stażystów nie może przekraczać liczby etatowych pracowników, a samozatrudniony będzie mógł przyjąć tylko jedną osobę.
Choć zmiany popierają związki zawodowe jako krok w stronę sprawiedliwości i walki z nadużyciami, część ekspertów i pracodawców ostrzega przed ich skutkami. Wysokość minimalnego wynagrodzenia może odstraszyć firmy od oferowania staży, szczególnie w sektorze MŚP. Istnieje też obawa, że staże staną się dostępne wyłącznie dla „produktywnych” kandydatów, a osoby chcące się po prostu uczyć – stracą szansę na rozwój.
Pracodawcy apelują o wyważenie interesów obu stron – młodym należy się wynagrodzenie, ale firmom trzeba zostawić przestrzeń na inwestowanie w przyszłe kadry. Bez tego istnieje ryzyko spadku liczby ofert i odpływu możliwości rozwoju dla młodych ludzi.




