Zwroty w e-commerce to nie tylko przywilej konsumenta, ale i rosnący problem dla lokalnych marek odzieżowych. Brak jasnych przepisów dotyczących stanu zwracanych ubrań prowadzi do strat, z którymi mniejsze firmy coraz trudniej sobie radzą.
Polskie marki modowe coraz odważniej konkurują z globalnymi gigantami, jednak na ich drodze staje nie tylko wymagający rynek, ale i restrykcyjne prawo konsumenckie. Ustawowe 14 dni na zwrot towaru zamówionego online (art. 27 ust. 1 ustawy o prawach konsumenta) to gwarancja bezpieczeństwa dla klienta, ale w praktyce – kosztowne wyzwanie dla producentów odzieży, szczególnie tych, którzy stawiają na jakość i lokalną produkcję.
Problematyczne okazuje się nie samo prawo do odstąpienia od umowy, lecz brak precyzyjnych regulacji dotyczących stanu, w jakim towar może być zwrócony. Ubrania noszące wyraźne ślady użycia – makijażu, perfum czy prania – wracają do sprzedawców, którzy nie mogą ich ponownie sprzedać, a koszt ponoszą w całości. Dodatkowo niektórzy klienci traktują e-commerce jak przymierzalnię – zamawiają kilka wariantów i odsyłają część produktów, często uszkodzonych lub zużytych.
Coraz częściej projektanci i właściciele marek apelują o doprecyzowanie praw konsumenckich – np. określenie, że zwrot jest możliwy wyłącznie w przypadku odzieży nieużywanej i nienaruszonej. Pojawiają się też propozycje wprowadzenia uproszczonych procedur dla małych i średnich firm oraz możliwości częściowego potrącania kosztów w przypadku zwrotu rzeczy noszących ślady użytkowania.
Branża modowa apeluje o przywrócenie równowagi między interesem konsumenta a realiami działania uczciwego przedsiębiorcy. Bez tego, ceny będą musiały rosnąć, a lokalne firmy stracą możliwość konkurowania z wielkimi sieciami.
Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny.
Ustawa z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta.




