System e-umów, który ma zostać uruchomiony w styczniu 2026 r., miał uprościć formalności i ograniczyć papierowe dokumenty. Okazuje się jednak, że może także wprowadzić nowy poziom nadzoru nad zatrudnieniem. Każda umowa zawarta w systemie trafi do państwowych rejestrów, a Państwowa Inspekcja Pracy zyska wgląd w dane o zatrudnieniu w czasie rzeczywistym.
Nowelizacja przepisów rozszerza dostęp do systemu – korzystać z niego będą mogli wszyscy pracodawcy i przedsiębiorcy, niezależnie od skali działalności i rodzaju zawieranych umów. W przyszłości e-umowy obejmą również kontrakty szkoleniowe, o zakazie konkurencji czy wolontariat. Wprowadzanie dokumentów ma być dobrowolne i możliwe także dla umów już zawartych poza systemem.
Na wniosek PIP do projektu dodano przepis umożliwiający udostępnianie inspekcji danych o umowach – takich jak dane osobowe pracownika, informacje o pracodawcy, rodzaju umowy, warunkach pracy i płacy czy okresie zatrudnienia. Dane te mają być przekazywane za pośrednictwem zabezpieczonych systemów i usuwane po zakończeniu kontroli.
Nowy model ma umożliwić nadzór „na bieżąco”. Inspekcja będzie mogła wykrywać nieprawidłowości – np. rozpoczęcie pracy przed podpisaniem umowy, nadużywanie umów terminowych czy brak zgłoszenia do ZUS – bez potrzeby przeprowadzania tradycyjnych kontroli w firmach.
Choć system e-umów to ważny krok w cyfryzacji administracji i ułatwienie dla przedsiębiorców, eksperci ostrzegają, że może on budzić obawy o nadmierny nadzór państwa i ograniczenie swobody w relacjach pracodawca–pracownik.




